Zarówno w języku potocznym, jak i u części psychologów istnieje rozróżnienie pomiędzy strachem a lękiem. Strach ma być odzwierciedleniem czegoś realnego a lęk to tylko wytwór umysłu spowodowany nieistniejącym zagrożeniem. Czy tak jest naprawdę? Spróbuję przeanalizować, czy są różnice a jeśli tak, to jakie duże. Jednak na potrzeby tego tekstu, będę używał słowa „strach” wymiennie ze słowem „lęk”.

Ludzie szukają na zewnątrz tego co jest w nich samych. Projektują wewnętrzne lęki na świat zewnętrzny. Umysł często bazuje na wyobrażeniach. A wtedy one mogą stać się rzeczywistością. Niekoniecznie zagrażającą zdrowiu czy życiu, choć z biegiem czasu i coś takiego może się wydarzyć. Im bardziej lęk nas opanuje, tym bardziej różne sytuacje go potwierdzające mogą się wydarzyć. Niektórzy nazywają to prawem przyciągania choć bardziej pasuje tu możliwość kreacji.

Najbardziej boimy się nieznanego. Czy słusznie? Jak odróżnić prawdziwe zagrożenie od tego co jest zaprogramowane w umyśle? Jest to bardzo indywidualna kwestia, gdyż to co dla jednego człowieka jest normalne i strach jest mu obcy, dla drugiego będzie związane z niebezpieczeństwem.

Już na samą myśl o nim, wewnątrz zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ciało wchodzi w tryb „walcz lub uciekaj”. Ale o tym nieco później.

Głównym źródłem irracjonalnego strachu są systemy religijne. I tu gwoli przypomnienia chcę powiedzieć, że ateizm też jest religią. On jednak nie straszy piekłem po śmierci. Po prostu ateiści wierzą, że Siła Wyższa/Bóg/Źródło itp. nie istnieje a teiści wierzą że tak. Między nimi nie ma w tej kwestii żadnej różnicy. Wiara obu grup opiera się wyłącznie na tym, co powiedzieli inni. Bycie ateistą automatycznie wyklucza strach przed konsekwencjami po śmierci. Czym innym jest jednak wiedza, zwłaszcza ta wewnętrzna, ale jest to zupełnie inny temat.

Straszenie wszelkimi karami zarówno za życia jak i przede wszystkim po przejściu na drugą stronę, jest podstawą funkcjonowania większości religii z którymi ludzkość miała i ma do czynienia. Tak działają od wieków aż do tej pory. Z równie dobrym skutkiem stosują to władze państwowe, które udoskonaliły socjotechniki oparte na lęku. Wprowadzony system kar, za czasem nawet drobne przewinienia, potęguje strach w podświadomości. Wydawać by się mogło, że jest on dostatecznie motywujący do bycia dobrym. Jednak spojrzenie z dużo szerszej perspektywy przeczy temu. Człowiek który się boi wielu rzeczy, z czasem będzie się bał coraz więcej. Ludziom u władzy, zarówno państwowej jak i religijnej, zależy na jak największej kontroli członków danej społeczności a strach jest najlepszym do tego narzędziem. Wyedukowany przez religie i telewizję człowiek odda swoją wolność byle mieć w teorii spokój.

To tyle tytułem wstępu. Jest dość długi ale i temat jest bardzo szeroki.

Strach jest najbardziej pierwotną emocją, która pozwalała na przeżycie i która do tej pory w świecie funkcjonuje zarówno w świecie zwierząt jak i też roślin. Jednak z rozwojem świadomości, ludzie zaczęli ją przenosić ze strefy realnych zagrożeń do stref będących jedynie wytworami abstrakcyjnego umysłu. Jako narzędzie przetrwania w większości przestał spełniać swoją funkcję, gdyż w świecie w którym żyje większość z nas, część realnych zagrożeń zniknęła a część została mocno zminimalizowana. Co prawda powstały inne, ale z większości z nich nie zdajemy sobie sprawy, więc dla nas one nie istnieją.

Bardzo dobrym przykładem strachu jako wytworu wyobraźni, jest taka oto historyjka zaczerpnięta z wykładów Osho.

Pewien człowiek szedł ścieżką gdy już było ciemno. W pewnym momencie zauważył coś pozwijanego co leżało na jego drodze. Odwrócił się i uciekł, wracając do domu okrężną trasą. Gdy już dotarł na miejsce, opowiedział przyjacielowi, że na ścieżce do domu leży wąż i żeby on tamtędy nie szedł bo go na pewno ugryzie. Na drugi dzień, przyjaciel wybrał się sprawdzić co to było i znalazł na ścieżce częściowo zwinięty sznur. Wrócił więc i powiedział: ”To co widziałeś, tylko sznur. Nie bój się więc chodzić tą ścieżką”. On jednak upierał się, że na pewno widział węża i już zawsze będzie chodził dokoła. Przyjaciel w końcu go namówił by razem za dnia się tam udali by sprawdzić co tam leży. Gdy okazało się że to tylko sznur ów człowiek odetchnął z ulgą.

Tak właśnie działa umysł zaprogramowany na strach. Gdy go opanuje, wtedy trudno to zmienić nawet najbardziej racjonalnymi argumentami.

Ze strachem nierozłącznie związana jest panika. Widać to najbardziej w miejscach dużych skupisk ludzi. Tam wystarczy niewielki impuls by stała się tragedia.

Pomyślcie jak media wzbudzają w was strach. Wciąż kreują i wskazują jakiegoś wroga z którym należy walczyć. Nie ma znaczenia, czy jest choć cień prawdopodobieństwa, że coś nam będzie groziło. Gdy jednak strach zostanie zaszczepiony w umysłach, bardzo łatwo jest o zainicjowanie i eskalację fali przemocy. I tak się dzieje od setek a nawet tysięcy lat.

Nie sposób tu nie wspomnieć o wydarzeniach zapoczątkowanych w marcu 2020 i wciąż wzmacnianych niemal do granic absurdu przez serwisy informacyjne. Nie będę się tu jednak nad nimi rozwodził. Są one jednak jednym z najwyraźniejszych przykładów długotrwałego działania strachu, który jest wynikiem stresu. W sytuacji zagrożenia, organizm zaczyna wytwarzać w większej ilości kilka hormonów, które wprowadzają go w tryb „walcz lub uciekaj”. Są to wydzielane w nadnerczach adrenalina, noradrenalina i kortyzol. O ile krótkotrwały stres nie jest szkodliwy a wręcz służy zdrowiu, to dłuższe jego oddziaływanie powoduje uszkodzenia tkanek, prowadząc przede wszystkim do chorób układu krążenia i otyłości a także do zmian w mózgu.

Sytuacja za naszą wschodnią granicą, to najnowszy temat jaki wywiera wpływ na ludzi. I nie chodzi mi tu o tych, którzy doświadczyli jej bezpośrednio, a o tych, mieszkających setki czy tysiące kilometrów od centrum wydarzeń. Psychoza strachu kreowana przez media głównego nurtu dotarła do wielu krajów europejskich. Tak jak dwa lata wcześniej, ludzie w panice wykupywali paliwo czy żywność, choć nie miało to żadnego uzasadnienia.

Kolejnym źródłem strachu, które tkwi głęboko w podświadomości, jest najbliższe otoczenie, zwłaszcza rodzice czy dziadkowie. Ile razy w dzieciństwie słyszeliście zdanie typu: Nie idź tam, bo straszny stwór cię pożre. Albo: Tam mieszka Baba Jaga która cię porwie i zje. A ile razy mówiliście to swoim dzieciom? Jest to jeden z wielu programów w podświadomości działający od pokoleń, z czego nie zdajemy sobie najczęściej sprawy. Zakorzenia on strach przed rzeczami i sytuacjami, które nie istnieją w materialnym świecie.

Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że działania które podejmujecie lub nie, w większości opierają się na podstawie opinii innych? Zdanie „A co ludzie powiedzą?” jest rodzajem straszaka tkwiącego głęboko w podświadomości, wg którego dokonywane są wybory. Nie mają one najczęściej wiele wspólnego z faktycznymi potrzebami a służą jedynie domniemanemu zadowoleniu otoczenia.

Zapewne wielu z was zadaje sobie pytanie, „jak pokonać lęki?”. Dla wielu wydaje się to wręcz niemożliwe. Ale gdy zaczniemy analizować ich drogę i rozwój, to okaże się, że tak naprawdę chyba większość z nich wynika ze strachu przed śmiercią ciała fizycznego. Choć jest to proces nieunikniony, to wielu ludzi żyje tak, jakby on ich wcale nie dotyczył.

U wielu ludzi można zauważyć tzw. fobie. Słowo pochodzi od greckiego phóbos czyli „strach, lęk”. Co mówi nam na ten temat Wikipedia?

Jest to uporczywy lęk przed określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem przyczyn go wywołujących i utrudniający funkcjonowanie w społeczeństwie. Fobie wywoływane są przez pewne sytuacje lub obiekty zewnętrzne wobec osoby przeżywającej lęk, które w praktyce nie są niebezpieczne. Zasadniczy obraz fobii to przesadne reakcje zaniepokojenia i trwogi, pomimo świadomości o irracjonalności własnego lęku oraz zapewnień, że obiekt strachu nie stanowi realnego zagrożenia. Fobia – Wikipedia, wolna encyklopedia

Jaki jest najprostszy sposób, by fobii się pozbyć? Weźmy np. arachnofobię czyli lęk przed pająkami. Ta metoda działa również na wszystkie tego typu stany lękowe. Podstawowym warunkiem jest chęć zmiany. Gdy ktoś jest na nią gotowy, powinien znaleźć się w miejscu spokojnym, gdzie nie wystąpi bodziec aktywujący poczucie strachu. Następnie wyobrazić sobie sytuację, w której pająk zaczyna chodzić po dowolnym miejscu na ciele. Należy sobie wybrać takie, które jest najbardziej komfortowe. Najtrudniejsze są oczywiście początki, ale po kilku razach można bez problemu pozwolić, by nasz wirtualny pająk chodził sobie po dowolnym obszarze. W końcu następuje moment, w którym spotkanie tego prawdziwego, nie niesie za sobą wcześniejszych reakcji. Pamiętać należy przede wszystkim o cierpliwości.

Żeby pokonać zakorzeniony od pokoleń strach, musimy sobie zdać sprawę z tego, że jest on spowodowany brakiem Miłości. Miłości do wszystkiego co żyje, do wszystkiego co istnieje. Miłości do siebie samego. Wiąże się z tym akceptacja siebie w Tu i Teraz. Jeśli nie akceptujesz choć małej swojej cząstki, tej materialnej i tej niematerialnej, to nie możesz też w pełni kochać. Jeżeli nie kochasz siebie to nie jest możliwym kochanie innych istot.

Powstaje więc pytanie jak to zrobić. Odpowiedź jest jednocześnie i prosta i skomplikowana. Wystarczy zmienić swoje nastawienie do otaczającego świata. Ale żeby to zrobić, trzeba zdać sobie sprawę z programów w podświadomości, które wpływają na sposób postępowania. Należy zacząć zadawać sobie pytania, dlaczego tak a nie inaczej reagujemy na sytuacje na zewnątrz. Dopiero wtedy, krok po kroku można je zmieniać. Z pomocą przyjdzie tu na pewno psycholog o holistycznym podejściu lub szaman który też zna się na rzeczy. Do każdego trzeba podejść bardzo indywidualnie, gdyż co człowiek to inny bagaż doświadczeń życiowych.

Jestem świadomy, że nie wyczerpałem tematu, ale jest on zbyt obszerny by w krótkim artykule opisać wszystkie aspekty strachu i jego działania na umysł i ciało.

Kończąc chciałem Wam zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Spójrzmy moi drodzy na dzieci. Gdyby podchodziły do życia tak jak to robią dorośli to nigdy by się nie nauczyły np. chodzić. A jednak podejmują wciąż próby by stanąć na własnych nogach, by zacząć poznawać świat z innej perspektywy. I jaka jest radość gdy tego dokonają. Ale one się nie boją próbować. Nie boją się upaść, bo wiedzą, że wstaną. Uczucie irracjonalnego strachu jest im obce, gdyż w swoich sercach mają tylko Miłość. Bierzmy więc przykład z maluchów, bo od nich możemy się bardzo wiele nauczyć.

Świętobor


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.