Bo kiedy chęć istnieje, reszta ma skąd wyrastać

Neutralność, o której pisałem w poprzedniej części, daje spokój. Chęć daje kierunek. To ważne rozróżnienie, bo łatwo pomylić jedno z drugim i osiąść w stawie na dłużej, niż to zdrowe. Neutralność nauczyła mnie nieprzywiązania do wyniku. Ale nieprzywiązanie do wyniku to nie to samo, co brak ruchu. Po ciszy przychodzi coś, czego wiele osób w ogóle się nie spodziewa po tylu miesiącach spokoju: impuls.

Hawkins umieszcza chęć na poziomie 310. To pierwszy stan, w którym człowiek zaczyna żyć ku czemuś – nie od czegoś. Wszystkie poprzednie poziomy, nawet odwaga i neutralność, wciąż były w dużej mierze odpowiedzią na to, co było trudne: na strach, na ból, na paraliż, na przeszłość. Chęć jest pierwszą emocją, która nie potrzebuje problemu, żeby zaistnieć. Rodzi się sama z siebie, z wewnątrz, z miejsca, które znowu zaczęło żyć.

Chęć a pożądanie

Warto od razu rozróżnić chęć od pożądania. To drugie leży znacznie niżej na skali – i jest stanem napięcia, braku, głodu. Pożądanie mówi: nie mam i muszę mieć. Chęć mówi: chcę i idę. To subtelna, ale zasadnicza różnica. Pożądanie kurczowo trzyma się obiektu i cierpi w jego braku. Chęć jest lżejsza – ma w sobie ruch, a nie kurczowe trzymanie. Ma entuzjazm zamiast rozpaczliwej potrzeby.

Filozofowie ruchu: Nietzsche i przepływ

O ile po Neutralność sięgałem do tradycji ciszy – taoizmu, stoicyzmu, buddyjskiej upekkhy – o tyle Chęć domaga się zupełnie innych głosów. Tych, którzy pisali nie o spokoju, lecz o sile życiowej, która chce się wyrażać.

Fryderyk Nietzsche całą swoją filozofię zbudował wokół pojęcia woli – nie jako ślepego pędu, lecz jako afirmatywnej siły, która chce przekraczać samą siebie. Nietzsche gardził rezygnacją, którą nazywał moralnością niewolników, i wychwalał człowieka zdolnego powiedzieć życiu „tak” – nie dlatego, że wszystko jest łatwe, ale dlatego, że samo chcenie jest już formą tworzenia.

„Kto ma dlaczego żyć, zniesie niemal każde jak.”

— Fryderyk Nietzsche

Mihaly Csikszentmihalyi, węgiersko-amerykański psycholog, opisał z kolei stan, który nazwał przepływem – flow. To moment, w którym działanie staje się nagrodą samo w sobie, gdy człowiek angażuje się w coś tak w pełni, że znika poczucie czasu i wysiłku. Csikszentmihalyi zauważył, że ludzie najszczęśliwsi nie są ci, którzy odpoczywają, lecz ci, którzy są pochłonięci czymś, co sami wybrali robić z czystej chęci, a nie z przymusu. To empiryczne potwierdzenie tego, co Hawkins opisał językiem świadomości: chęć jako energia, która sama siebie podtrzymuje.

Skąd bierze się milczenie

Wyobraźcie sobie człowieka, który przez lata nie wiedział, czego chce. Nie z powodu lenistwa, ale dlatego że przez długi czas żył w trybie przetrwania – reagowania, tłumienia, dostosowywania się. Taki człowiek, kiedy go pytać „czego chcesz?”, milknie. Nie dlatego, że jest nierozgarnięty. Dlatego, że ta część jego życia wewnętrznego została głęboko wyciszona. Chęć jest jej powrotem. Jest sygnałem, że coś w środku odtajało.

Chęć z własnego doświadczenia

Piszę to również z własnej perspektywy, bo najlepszy przykład mam pod ręką – dosłownie w tej serii, którą właśnie czytasz. Wiosną 2021 roku zacząłem pisać pierwszy artykuł o wstydzie. Przyszła mi po prostu chęć by stworzyć cykl o emocjach. Nie wiedziałem jaki będzie odzew czytelników. Nie wiedziałem czy uda mi się tę serię dokończyć. I nadal tego nie wiem ale siadam przed komputerem i piszę.

Wpierw artykuł o wstydzie, potem drugi o winie, potem kolejny. Wynikało to z czystej chęci zrozumienia czegoś, co mnie samego intrygowało – jak emocje układają się w hierarchię, jak jedna prowadzi do drugiej, jak świadomość tego może realnie zmienić czyjeś życie, także moje własne. To jest dokładnie ten rodzaj chęci, o którym pisał Csikszentmihalyi – zaangażowanie, które samo się nagradza, niezależnie od tego, czy ktokolwiek to kiedykolwiek przeczyta.

Dziś, kilka lat i kilkanaście artykułów później, piszę już o Chęci – emocji, która kiedyś, wiosną 2021 roku, kazała mi otworzyć pusty dokument i zacząć pisać o wstydzie bez żadnej pewności, dokąd to zaprowadzi. To jest właśnie chęć w swoim najbardziej pierwotnym wydaniu – cichy sygnał, że jesteś gdzieś tutaj i chcesz czegoś więcej, bez gwarancji, że to się komukolwiek przyda. Cała ta seria jest żywym dowodem, że taki sygnał, jeśli mu się zaufa, potrafi prowadzić dalej, niż się kiedykolwiek spodziewałeś.

Emocje które nami rządzą cz. X – Neutralność

Pułapki na drodze

Chęć ma jednak swoją pułapkę. W kulturze wyczynu i natychmiastowych rezultatów bardzo łatwo ją zabić, zanim zdąży wyrosnąć. Pojawia się iskra – i zaraz przychodzi wewnętrzny krytyk: po co ci to, nie masz na to czasu, inni robią to lepiej, to nie jest poważne, z tego nie będzie pieniędzy. Chęć jest delikatna w swoich początkach. Wymaga odrobiny ciszy i życzliwości, żeby się zakorzenić. Jeśli od razu zaczniemy ją oceniać, kwalifikować i mierzyć jej sensowność, zgasimy ją, zanim się rozżarzy.

Jest też inny rodzaj zagrożenia – chęć przytłoczona przez innych. Rodzina, która mówi: po co ci to teraz. Partner, który traktuje nową pasję jako zagrożenie dla status quo. Znajomy, który śmieszkuje z tego nowego obranego kierunku, bo sam dawno przestał czegokolwiek chcieć i czuje się z tym nieswojo. Chęć nowego wzbudza lęk u tych, którzy się zatrzymali. I to jeden z najtrudniejszych momentów – kiedy trzeba chronić swoją chęć jak młodą roślinę przed zbyt silnym wiatrem.

Co pomaga chęci wyrosnąć

Przede wszystkim – zauważyć ją bez natychmiastowego sądzenia. Kiedy coś cię przyciąga – temat, działanie, rozmowa, książka, miejsce – zatrzymaj się na chwilę z tym pociągiem, zanim go zanalizujesz. Zapytaj nie „czy to ma sens?”, lecz „skąd to we mnie przychodzi?”. To inne pytanie. Otwiera zamiast zamykać.

Po drugie – dać sobie małe próby bez presji. Chęć nie potrzebuje od razu wielkiej decyzji. Potrzebuje przestrzeni do eksperymentu. Jednego wieczoru, jednej sesji, jednej rozmowy z kimś, kto to robi. Mały krok weryfikuje, czy to autentyczna chęć, czy tylko chwilowe zauroczenie. Ale żeby to sprawdzić – trzeba ten krok zrobić.

Po trzecie – oddzielić chęć od wyniku. Jeden z powodów, dla których ludzie tłumią swoje chęci, jest lęk przed rozczarowaniem. Jeśli chcę i mi nie wyjdzie, to będzie bolało. Ale chęć sama w sobie – bez gwarancji powodzenia – jest wartością. Człowiek, który chce, żyje. Człowiek, który nie chce niczego, jest już trochę nieobecny.

Zakończenie

Chęć to nie luksus zarezerwowany dla ludzi z dużą ilością wolnego czasu i poukładanym życiem. Chęć może się rodzić w każdych okolicznościach. Może być mała – chęć nauczenia się czegoś nowego, chęć poprawienia jednej relacji, chęć spędzenia godziny na czymś, co sprawia przyjemność. Nie musi od razu zamieniać życia. Musi tylko istnieć. Neutralność nauczyła mnie, że nie muszę reagować na wszystko. Chęć uczy mnie czegoś odwrotnego – że mogę reagować na to, co naprawdę mnie porusza, całym sobą, bez lęku, że to zbyt mało poważne.

Pytania do refleksji

Co Cię ostatnio przyciągnęło – jakaś myśl, temat, działanie – zanim zdążyłeś/aś to ocenić i odłożyć na później?

Jaki jest Twój wewnętrzny krytyk – jakich dokładnie słów używa, żeby zgasić iskrę, zanim zdąży się rozpalić?

Kto w Twoim otoczeniu czuje się nieswojo, gdy zaczynasz chcieć czegoś nowego – i co to mówi o nim, a co o Tobie?

Jaki mały, bezpieczny krok mógłbyś/mogłabyś zrobić w tym tygodniu, żeby sprawdzić, czy dana chęć jest autentyczna?

Bo kiedy chęć istnieje – reszta ma skąd wyrastać.

Grzegorz L Smoliga

 


chęć skala hawkinsa, poziom 310 hawkins, motywacja wewnętrzna, przepływ flow, wola działania, rozwój osobisty, transformacja emocjonalna, emocje które nami rządzą


Sklep szamanskibeben.pl