Lazarus, raper, człowiek o wielkim sercu. Mieliśmy przyjemność poprowadzić telefonicznie rozmowę z Kubą Kacprzakiem o jego historii, nagraniach i muzycznych początkach. Nasz wywiad będzie podzielony na kilka części, w tej odsłonie będziemy dowiadywać się o muzycznym aspekcie jego osobowości i życia.

Zachęcamy do czytania!

IRN: Witaj, Kuba zaczynimy od początku. Skąd u Ciebie przydomek Lazarus? Brzmi bardzo tajemniczo i biblijnie. Powiedz także, dlaczego rap?

Lazarus: Cześć, miło was słyszeć.

Skąd Lazarus?

Jak słusznie zauważyliście brzmi to biblijnie, bo jest to po prostu Łazarz. Dla mnie jest to ktoś odrodzony, nowonarodzony. Gdzieś ten rap u mnie siedział zawsze. Jakieś przygody z nagrywaniem były na przełomie gimnazjum/liceum, ale zostało to szybko zaniechane. Natomiast miałem świadomość umiejętności posługiwania się słowem, wiedziałem, że gdy bardziej będę chciał to mógłbym coś napisać, ale nie wiedziałem jeszcze co. W skutek różnych wydarzeń, które odbyły się w moim życiu, gdy stałem się faktycznie taki nowonarodzony to stwierdziłem, że można osiągnąć ten cel z młodszego etapu życia.

Rap nie był przypadkowy, gdy miałem 14/15 to nagrywałem sobie kawałki pod błyskotliwym pseudonimem “Bujak”. Wymyśliłem sobie, że jak pozamieniam literki to wyjdzie Jakub i że będzie to spoko ksywa.

W 2017 roku zdarzyło mi się raz nagrać utwór pod pseudonimem Bujak Lazarus, tak trochę żartując z młodzieńczego pseudonimu. Później został już tylko Lazarus. To ma dla mnie mocno symboliczne znaczenie.

IRN: Czy jest szansa na to, że gdzieś znajdziemy te twoje utwory z gimnazjum?

Lazarus: Kurcze, mam szczerą nadzieję, że ich się już nigdzie nie wynajdzie! Nie były to rzeczy, którymi należy się chwalić. Powiedzmy, że w piętnastoletnim umyśle za dużo wartościowych rzeczy się jeszcze nie pojawia. Oczywiście są wyjątki, ale mój przypadek raczej wyjątkiem nie był.

IRN: Domyślamy się, że w twoich początkowych utworach było dużo przekleństw. Nam bardzo się podoba, że twój rap nie zawiera wulgaryzmów. Jest to bardzo wzniosłe i stawia ten rap na wyższym poziomie.

Lazarus: Tak, tam się przekleństwa pojawiały i były zapewne nieuzasadnione. Nie było ich aż tak dużo. Pamiętajmy, że w rapie, wulgaryzmy są zabiegiem stylistycznym i używanie ich samo w sobie na pewno nie jest czymś złym. Nie jest czymś, co skreśla jakiś utwór. Przyznaję, że w rapie jest ich dużo i dość często są one nieuzasadnione. Pojawiają się z uwagi na to, że często prosta jest grupa docelowa, ale też zdarza się, że prosty jest sam twórca. Nie można jednak tego generalizować, bo jest też grupa artystów, których teksty są bardziej ambitne i wymagające niż poezja, którą mieliśmy w szkole.

Na mojej pierwszej płycie “Antyrap” pojawiają się dwa przekleństwa będące zresztą krytyką epatowania bezsensowną wulgarnością. Na drugiej płycie “Szmaragd” nie ma ich wcale, chciałem od nich całkowicie odbiec, gdyż gryzło mi się to z całą ideą przyświecającą temu krążkowi. Mimo to nie mogę powiedzieć, żebym na co dzień zachowywał taką samą czystość języka. W mowie potocznej pozwalamy sobie na bardziej spontaniczne reakcje. Dodatkowo nie mogę powiedzieć, żebym w najbliższych projektach unikał przekleństw. W momencie, w którym pojawiają się emocje lub potrzeba użycia mocniejszego języka, nie ma co na siłę układać grzecznych zdań. Wychodzi to sztuczne, a nie o to w tym chodzi. Rap jest muzyką, która z definicji może pozwalać sobie na troszkę więcej, to taka muzyka buntu i pełnej ekspresji. Niektórych rzeczy nie chcielibyśmy usłyszeć w muzyce  popularnej, ale w rapie ta tolerancja jest trochę większa, również z uwagi na odbiorców.

IRN: Wiemy już skąd pseudonim Lazarus. Czy zatem czytałeś biblię?

Lazarus: Nie czytałem biblii od deski do deski, raczej wybiórczo to co chciałem sobie zweryfikować. Mogę powiedzieć, że po dwóch latach od mojej przemiany zdobywam coraz więcej wiedzy i kiełkuje zamiar, by do biblii powrócić. Więcej się interesuję tematyką religii, różnych wierzeń, genezy człowieka jako rasy. Na pewno w najbliższym czasie będę chciał przeczytać całą biblię  z podejściem analitycznym. Ale nie tylko tę księgę.

IRN: Co się wydarzyło w twoim życiu, że stałeś się nowonarodzonym człowiekiem?

Lazarus: Stwierdziłem, że dam sobie szansę na życie inne niż dotychczas. Z osoby nie wierzącej w nic, jedynie w siebie, zacząłem dopuszczać do siebie myśl, że być może coś mnie omija. Wtedy zaczęła dziać się magia.

IRN: O jakiej magii konkretnie mówisz?

Lazarus: Wszystko wokół nas jest energią. Wszystko co nas otacza, ale też wszystko w środku nas. Nasze myśli, emocje, intencje. A z energią można działać na naprawdę wiele sposobów. Znając prawa rządzące Wszechświatem można kreować swoją (i nie tylko swoją) rzeczywistość. To właśnie ta magia.

IRN: To wiele wyjaśnia, dzięki. Przejdźmy zatem do Twojej twórczości. Twoje piosenki są głębokie dotykają tematów duchowych, skłaniając do refleksji. Czuć w nich sporo emocji oraz czuć prawdę, którą przekazujesz. To wszystko jest takie realne a nie wyssane z palca. Skąd czerpiesz inspirację na teksty swoich piosenek? Czy ktoś ci pomaga w ich pisaniu/układaniu tekstu?

Lazarus: Wszystkie utwory powstały w skutek jakichś przeżyć bądź są efektem moich zainteresowań. Nigdy nie było tak, żebym zgłębiał jakąś wiedzę specjalnie dla piosenki. Piszę o tym co przeżywam, co mnie w tym momencie najmocniej kręci. Pewnie stąd też wrażenie w odsłuchiwaniu moich utworów, że jest to misz-masz tematyczny. Pierwsza płyta była wyrzuceniem wielu rzeczy z siebie, natomiast druga bardziej konkretnie skierowana na ezoterykę i rozwój duchowy. Była owocem moich przeżyć.

W muzyce istnieje zawód “tekściarz”. Jest to osoba, która tekstowo przygotowuje utwory dla wokalisty. Rap jest takim gatunkiem, że byłoby to nie do przyjęcia, ponieważ rapuje się o rzeczach bardzo osobistych. Prawdopodobnie są raperzy, którzy posiłkują się jakąś pomocą innych ale na pewno się do tego nie przyznają, bo było to w tym środowisku takie faux pas. Ja też piszę sobie wszystko sam i przyznam, że jest to dla mnie najfajniejszy element procesu twórczego. Dopiero potem jest oprawa muzyczna.

IRN: Często zdarza się, że słuchaczom aż dreszcz przebiega po kręgosłupie a włosy jeżą się na głowie. Podziel się z nami i naszymi czytelnikami. kto robi Tobie podkład muzyczny?

Lazarus: No jeżą się, czasami mi też (uśmiech) no i tak mi nawet zostało (głośny śmiech).

Kiedy nagrywałem pierwszy utwór “Z popiołów” to natrafiłem na beat  produkcji UNBEATS Dawida Kowalskiego. Dogadywaliśmy się na tyle dobrze, że wyprodukował mi praktycznie całą pierwszą płytę, oprócz jednego utworu “Rogacz”, który jest produkcji innego beatmakera. Cała druga płyta “Szmaragd” też jest jego produkcji. Dogadywaliśmy się bardzo dobrze, ma styl, który również mi przypadł do gustu. Czapki z głów dla niego. Ja nie mam żadnych zdolności jeśli chodzi o tworzenie muzyki. Jedyne w czym pomagałem, to  rozpisywałem aranżację.

IRN:  Co to znaczy „rozpisać aranżację”? My również jesteśmy laikami w tym temacie (uśmiech) i chcielibyśmy poznać kilka niuansów.

Lazarus: Chodzi o ułożenie beatu pod zwrotki. Z reguły ograniczam się do ogólników, typu „od 1:20 mocno, więcej energii, później od 1:44 lekkie wyciszenie” ale czasem mam też więcej do powiedzenia, kiedy przykładowo chcę podkreślić jakieś słowa wyłączeniem perkusji. Producenci najczęściej wiedzą, co będzie brzmiało dobrze a co nie, w których partiach zastosować jakie zabiegi. Ale czasami wtrącam swoje 3 grosze.

IRN: Teraz już mniej więcej rozumiemy, dzięki za streszczenie jak to jest od strony technicznej. Myśląc o drugiej płycie nasuwa się nam do głowy pytanie. Skąd “Szmaragd”?

Lazarus:  Wiem, że siedzicie w temacie i nie są wam obce pojęcia takie jak “dzieci indygo”, “kryształowe dzieci”. W skrócie chodzi o pokolenie osób będących swego rodzaju indywidualnościami, które odbiegają od społeczeństwa z mocno rozwiniętym szóstym zmysłem, o lepszym kontakcie z płaszczyzną metafizyczną. Jako, że mój rocznik nie klasyfikuje się ani w ramy czasowe Indygo ani Kryształowych, postanowiłem rozwinąć to pojęcie na Szmaragdowe. Ponieważ moim zdaniem szmaragdowy jest najpiękniejszym kolorem na świecie. W największym skrócie mocno rozwinięty szósty zmysł i empatia.

IRN: Bez cienia wątpliwości jest tam empatia, my widzimy w tym kolorze otwarcie czakry serca co mocno z nami rezonuje.

Lazarus: No tak, zapomniałem o tym wspomnieć, to wydaje się takie oczywiste. Myślę, że ostatni kawałek zatytułowany “Szmaragd (Outro)” dobrze wszystko wyjaśnia, jeśli się w niego dobrze wsłuchać.

 IRN: A co to takiego jest Olimp Records? Często pojawia się na twoich teledyskach taki napis. Co oznacza ta nazwa i jaka jest jej historia?

Lazarus: Olimp Records w tym momencie jest nazwą kanału na youtubie oraz logo pojawiającym się na każdym utworze. Chodzi o tworzenie świadomości pewnej marki. Docelowo chciałbym, aby była to kiedyś legalnie działająca wytwórnia, która będzie nie tylko wydawać moją twórczość, ale również osób, które dysponują wspólnym pierwiastkiem kreatorów rzeczywistości.

Olim Records należy również do mojego przyjaciela, który obdarzył mnie dużym wsparciem, kiedy zacząłem nagrywać tę muzykę. To właśnie dzięki niemu nie skończyło się na pierwszym utworze ale pojawił się cała płyta Antyrap. Chcemy razem pociągnąć to do momentu, gdzie będzie to legalnie działające wydawnictwo.

Faktycznie nazwa nie wzięła się znikąd. Pojawiła się w moim umyśle rok temu latem, kiedy odbywałem wyprawę rowerową do Grecji, między innymi na Olimp. Mityczny Olimp, Góra Bogów, która była bramą łączącą świat materialny z płaszczyzną metafizyczną. Wpisuje się to mocno w moje zainteresowania.

IRN: Pytanie na koniec, może chcesz dodać coś od siebie? Przekazać coś naszym czytelnikom?

Lazarus:  Zachęcam do śledzenia moich stron i profili w mediach społecznościowych, pojawiają się tam informacje o tym, co nadejdzie już niedługo. Między innymi nowy projekt na inną skalę, nie jest to cała płyta ale zdecydowanie będzie na większą skalę, bo kosmiczną. Tak tajemniczo zakończę. W ciągu miesiąca pojawi się znacznie więcej informacji. Zachęcam aby pozostać w kontakcie! A i bym zapomniał, pamiętaj: “Twoje miejsce jest wyżej”.

IRN: Zatem będziemy w napięciu czekać na te kosmiczne informacje. A tymczasem nastawiamy się na nowe płyty. Dziękujemy za rozmowę i życzymy Ci dalszych sukcesów nie tylko na płaszczyźnie muzycznej ale ogólnie życiowej! Będziemy w kontakcie i do usłyszenia w następnym wywiadzie.

Lazarus: Dzięki wielkie, było mi bardzo miło i do poczytania.

 

– Z Lazarusem rozmawiali Robert Noble & EosCris