Szum morza otulał mały, przytulny domek. Siedziałam na miękkim, starym fotelu, zanurzając się w atmosferze przesiąkniętej zapachem ziół i kadzideł. Świece wokół nas tańczyły swój taniec… To miejsce, gdzie czas płynie inaczej, a każdy oddech wypełnia spokój i głęboka, kojąca cisza. Na przeciwko mnie, uśmiechnięta, z filiżanką herbaty w dłoni, siedziała Olinda Matus – Kos, wspaniała Istota, z którą łączą mnie więzy nie tylko przyjaźni, ale i wspólnych doświadczeń w śnieniu, daleko poza tym, co ludzkie. Olinda, Czarownica o pełnej gracji energii, wydawała się w każdej chwili przybierać inną formę – raz młodą, pełną życia, innym razem mądrą i dostojną. To jej naturalna zdolność, która fascynuje mnie od lat.

Po raz pierwszy od dawna miałam okazję odwiedzić Olindę w jej domu nad morzem. Po kilku dniach beztroskiego śmiechu i opowieści z minionych miesięcy, wreszcie nadszedł ten moment, kiedy mogłam, niczym w „Rozmowie kontrolowanej” na kanale YT Roberta Noble, zagłębić się w temacie, który od dawna nas fascynował – kulek mocy, które Olinda tworzy dla sklepu szamanskibeben.pl

Pamiętasz, Olindo, jak kiedyś wędrowałyśmy w pobliżu morza i mówiłaś, że jego rytm, ten wieczny przypływ i odpływ, przypomina ci oddech Mocy? Że jest w nim tak samo wielka, a jednocześnie nieuchwytna siła?

Olinda zaśmiała się, a jej zielone oczy zalśniły blaskiem.

Oczywiście, Cris! Bo wiesz, my, Czarownicy, rozumiemy, że wszystko, co nas otacza, to po prostu Moc. I Kulki Mocy,  o które mnie pytałaś, a które tworzę, są tego namacalnym dowodem. Dla wielu osób to wciąż coś nowego i mistycznego. Opowiadałam Robertowi, jak rozmawiam z roślinami, ale czy możesz wyjaśnić, ludziom, że to nie jest metafora?

Zdjęcie własność IRN

Wtedy Olinda odchyliła głowę, jakby nasłuchiwała czegoś, co jest dostępne tylko dla niej.
– Tak, rozmawiam z nimi – powiedziała z uśmiechem, widząc moje zaciekawienie. – Ale nie tak, jak my ze sobą. Ta komunikacja odbywa się w ciszy. Poprzez śnienie mam dostęp do wszelkiego życia, a rośliny przemawiają do mnie właśnie w ten sposób. W ciszy zawiera się wszystko, co musimy wiedzieć. One mówią mi, co i w jakich proporcjach mam dodać, aby mieszanka spełniła swoje działanie. Każda roślina ma swoją unikalną energię i właściwości, a połączenie kilku sprawia, że moc jest spotęgowana do niewyobrażalnych rozmiarów.

Patrzyłam na nią, a w mojej głowie wszystko układało się w jedną całość. Zrozumiałam, że to nie jest tylko zbiór składników połączonych parafiną. To czysta magia, zaklęta w materiale. I kiedyś miałam zaszczyt obserwować, jak Olinda tworzy te kulki. Widziałam, jak z niezwykłą dokładnością a zarazem z wielką miłością, mieli składniki w moździerzu i jak śpiewa swoje pieśni, które same się do niej zgłaszają, rodząc się w jej sercu i w stanie ciszy w jaki się wprowadzała. Przynajmniej tak to wyglądało  dla mnie 🙂 . Wdzięczność i miłość, która płynie z tego rytuału, jest czymś niesamowitym. Szkoda, że Wy nie możecie tego obejrzeć…

To niesamowite, jak potrafisz połączyć w sobie tak wiele perspektyw i taką prostotę. Bo w końcu chodzi o Intencję, prawda? Ona kierunkuje tę energię i sprawia, że kulki mają moc działania na konkretny cel, np. na OOBE, finanse, przyjaźń czy związki. Dla nas to naturalne, ale dla wielu, to jak opowieść o zaklęciach z baśni. Czy mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy Olindo, o co w tym chodzi? 🙂

Tak, Intencja jest najważniejsza. Czarownik ma moc nadawania Intencji, kierunkowania energii. Mój śpiew, cisza, z której powstają te kulki – wszystko to łączy je z daną intencją. To jest ta magiczna strona życia, którą większość ludzi ma za nic i wypiera ze swojej świadomości. I to jest w tym wszystkim najbardziej ironiczne. My, Czarownicy, obcujemy z tą prawdą na co dzień, a oni szukają szczęścia i spełnienia na zewnątrz, podczas gdy cała Moc jest w ich rękach. Nie każdy może to zrobić, nie każdy ma taką moc. To fakt dla nas niezaprzeczalny. Dlatego te kulki nie są zwykłą mieszanką ziół i parafiny, a ich działanie nie jest przypadkowe. To esencja czystej magii i miłości oraz odpowiedni dobór ziół i ich ilości…

W pewnej chwili Olinda wstała i podeszła do okna, z którego roztaczał się widok na morze. Rytm fal zdawał się odpowiadać na rytm jej słów.

Pamiętasz, Cris, jak pytałaś mnie kiedyś, skąd wiem, że ogień spala przeszkody, a dym napełnia intencją? Pamiętam, że zaśmiałyśmy się z tego, bo dla nas odpowiedź jest tak oczywista… To wiedza, która płynie prosto ze ciszy i śnienia… Duchy roślin przemawiają do mnie najczęściej właśnie tam, w krainie Mocy. I właśnie one przekazały mi, że ogień ma za zadanie spalić to, co zakłóca proces połączenia się z intencją – wszelkie blokady i wątpliwości. A dym z kolei ma za zadanie napełnić Widza” tym, co właściwe, dostarczyć mu esencję intencji, z którą kulka została stworzona. Dlatego tak ważne jest, aby być w pełni obecnym podczas spalania, to moment, w którym intencja staje się namacalna i zaczyna działać.

Doskonale rozumiem, o czym mówi Olinda. Sama używam kulek i agnihotry regularnie, w różnych celach. Każde ich użycie wprowadza mnie w stan głębokiej medytacji. Kocham ten moment, gdy dym oplata wszystko, co dostrzegam i to, czego nie widzę w danej chwili…

Ty wiesz Cris, że te kulki mają działanie uzdrawiające. To jest ich główna rola. Działanie każdej kulki to działanie Intencji, jaką są nasączone. Ktoś, kto spala kulkę, łączy się z moją intencją i potęguje jej moc i sprawczość. Nieważne, czy ktoś w to wierzy, czy nie – one działają. (Chociaż, jak w to wierzy to działanie jest silniejsze). Ich moc jest odczuwalna, nawet jeśli trzymasz je na półce, ponieważ tworzy je sama Moc, a my, Czarownicy, obcujemy z nią na co dzień, więc wszystko, co robimy, jest Mocą.

Nasza rozmowa mogłaby trwać w nieskończoność. Czas w małym domku Olindy, przesyconym zapachem ziół i morskiej bryzy, zdaje się płynąć inaczej. Kiedy Olinda dokończyła swoją myśl o mocy zaklętej w kulkach, słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a złote światło wpadało przez okno, podkreślając każdą drobinkę kurzu wirującą w powietrzu.

Zdjęcie własność IRN

Jej słowa nie były dla mnie lekcją, a raczej potwierdzeniem tego, co obie dobrze wiemy. Że wiedza, którą reprezentuje, nie jest dostępna dla każdego, bo to, kim jest Olinda, jest wynikiem wieloletniej dyscypliny i praktyki na wielu poziomach. Magia nie jest ukryta w starych księgach, ale sięgnąć po nią można tylko poprzez bycie nieskazitelnym wojownikiem. Takim, jakim bez wątpienia jest Olinda. To, co Ona i my, Czarownicy, reprezentujemy, wykracza poza to, co zwykli ludzie mogą zobaczyć, a tym bardziej zrobić. Dostęp do takiej wiedzy mają tylko nieliczni. i Oni tworzą magię w codzienności i w zwykłych na pozór przedmiotach…

Siedziałyśmy w ciszy, delektując się każdą chwilą. Ja,  również nie zapominam o mocy ukrytej w małych rzeczach. Z Olindą kroczę tą samą drogą, od wielu, wielu lat… a Kulki Mocy to dla mnie nie tylko produkt ze sklepu. To namacalny symbol tej  magicznej Mocy, zaklętej w ziołach, uformowanej miłością i Intencją. Symbol gotowy, by w każdej chwili pomóc każdemu, kto jest gotowy otworzyć się na magię i transformację i wziąć swoje życie we własne ręce.

W oddali szumiało morze, przypominając, że przypływ i odpływ to wieczny taniec. Taniec, w którym każda z nas odnalazła swoje miejsce i swoją Moc. Wystarczyło tylko zapalić małą kulkę…

EosCris


Aromaterapia w pigułce: Poznaj dobroczynne działanie olejków eterycznych