Wywiady z autorami książek, zwłaszcza tych, które poruszają trudne, nie zawsze zrozumiałe dla nas kwestie są doskonałym sposobem na rozjaśnienie nam, czytelnikom konkretnych zagadnień. Tak też jest z rozmową z Robertem Noble, założycielem Instytutu mającego na celu szerzenie wiedzy dotyczącej świadomości, który w swoich odpowiedziach tłumaczy mi rzeczy, które okazały się dla mnie trudne, niezrozumiałe w trakcie lektury „Nagual Julian”. Pewnych kwestii czytając nie zauważałam, a autor swoimi odpowiedziami wiele mi rozjaśnił. „Nagual Julian” to jedna z wielu książek wydanych przez Roberta i zgadzam się z autorem całkowicie, że warto niektóre pozycje „czytać kilkakrotnie. Powracać do nich, by wyłapać to, co umknęło poprzednim razem”. Zapraszam do lektury.


[Zaczytany Książkoholik] Dlaczego chwyciłeś za „pióro” i zacząłeś tworzyć swoją pierwszą książkę?
[Robert Noble] Witam serdecznie. Rozpocząłem swoją przygodę z pisaniem, ponieważ było to zadanie od mojego Naguala Juliana. W przetłumaczeniu na ludzki język Nagual jest moim duchowym nauczycielem – przewodnikiem. Ja sam nie miałem potrzeby stawania się autorem książek. Zadanie to miało wykazać czy jestem dobrym „materiałem” na Czarownika. Książka miała być poradnikiem, dzięki któremu każdy będzie wiedział co zrobić, aby samemu zacząć doświadczać OOBE. Na początku stworzyłem ebooka, który udostępniłem w Internecie za darmo. Julian zdecydował, że mam uzupełnić ten materiał i wydać książkę w wersji papierowej, co też uczyniłem.

[ZK] Skąd zrodził się pomysł u dziewięcioletniego Roberta Noble, aby chwycić za książkę autorstwa Leszka Szumana pt. „Życie po śmierci”? Jakie wówczas wrażenie na Tobie wywołała?

[RN] Mówi się, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Tak właśnie było z książką „Życie po śmierci”. Była to książka skrywana przez moich rodziców przede mną i bratem. Uważali, że taka tematyka nie jest odpowiednia dla dzieci, stąd też moja mama ukryła ją pod inną okładką. Dzieci jak to dzieci, byliśmy ciekawi, szperaliśmy po książkach no i znaleźliśmy ją. Skutkiem tego była lektura, która przyprawiała mnie o gęsią skórkę. Jako dziecko pamiętam w niej czarno białe ilustracje osób zmarłych. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Stwierdziłem wówczas, że życie musi mieć jakiś większy sens. Od tamtej pory temat śmierci mocno mnie zafascynował, chciałem wiedzieć, co mnie czeka, gdy umrę fizycznie. Szuman w swojej książce wspominał o projekcji astralnej i od razu było dla mnie jasne, że to jedyne doświadczenie, które może dać mi odpowiedzi na moje pytania jeszcze za życia.
Latami myślałem, że to było głównym powodem, dlaczego sięgnąłem po tę książkę, nie przypuszczałem, że było to celowym działaniem Naguala.

[ZK] W książce „Nagual Julian. Moja inicjacja w świecie Czarowników” opisujesz swoje pierwsze doświadczenia, w których zaczął Ci się pokazywać Nagual. Byłeś wówczas chłopcem. Jakie uczucia Tobie towarzyszyły z chwilą okrycia czegoś niewiadomego, obcego?

[RN] Gdy byłem małym chłopcem doświadczenia z Julianem były bardzo nietypowe. Zdarzały się spontanicznie bez wcześniejszej zapowiedzi. Można by sklasyfikować je jako zdarzenia paranormalne. W trakcie spotkania z Julianem wiedziałem, że nie jest możliwe, to co się wydarza, a jednak działo się naprawdę. Nie mogłem temu zaprzeczyć w żaden sposób. To nie był sen ani żadna halucynacja. Za każdym razem wywierało to mocny wpływ na mnie i moje życie, ale przechodziłem z tym do codzienności, jakby nic się nie stało. Często zapominałem o tych zdarzeniach, bo były bardzo intensywne i przytłaczające a czasami używałem racjonalnego umysłu, aby nie dać się zwariować. Wówczas tłumaczyłem sobie, że był to wynik gorączki lub stresu.

CO DECYDUJE O SUKCESIE?
O sukcesie decyduje Nieskazitelność i nieugięta intencja.
CO MOTYWUJE CIEBIE DO DZIAŁANIA?
Do działania motywuje mnie świadomość nieuchronnej śmierci.
FILM, KTÓRY WYWARŁ NA TOBIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE TO…
Jest wiele fajnych filmów, nie wiem który byłby tym top 1.
JAKĄ KSIĄŻKĘ Z DOTYCHCZAS PRZECZYTANYCH MOŻESZ POLECIĆ?
Zapomniałem nadmienić, że piszę również książki dla samego siebie. Zatem polecam Naguala Juliana.
CO CENISZ W LUDZIACH?
To, że zawsze mają szansę się zmienić na lepsze.
CZY POSIADASZ AUTORYTET?
Tak, między innymi Naguala Juliana.
JEŚLI ZWIERZAK W DOMU, TO JAKI?
W domu żaden, poza domem wszystkie.
MIEJSCE, KTÓRE CHĘTNIE ODWIEDZIŁBYŚ PO RAZ KOLEJNY, TO…
Ebenalp – Szwajcaria
KULTURA, W JAKIEJ POSTACI?
Książka, film, muzyka
NIEZAPOMNIANA RADA?
„Nie pozwól, by Twoje stare przekonania ograniczały Cię i odwodziły od szczęścia, które Cię teraz spotyka”.
W CZYM ZATRACASZ SIĘ BEZ RESZTY?…
W życiu w pełnej Świadomości, czyli w Miłości.
GDYBYŚ ODWAŻYŁ SIĘ ZROBIĆ JEDNĄ ZWARIOWANĄ RZECZ W ŻYCIU, CO BY TO BYŁO?
Ojej! Zrobiłem ich tak wiele, że trudno wymienić. Na dzień dzisiejszy chyba byłby to 10-krotny Ironmann.
JAKĄ UMIEJĘTNOŚĆ CHCIAŁBYŚ OPANOWAĆ DO PERFEKCJI?
Do perfekcji chciałbym opanować fizyczną transformację w coś lub kogoś innego, tak jak robi to moja Cris.
W CZASIE WOLNYM …
Śnię…

[ZK] Jak bardzo ceniłeś/cenisz pomoc i wsparcie Cris, jednej z Czarownic?
[RN] Cieszę się, że zadałaś to pytanie. Rzadko kiedy kto zauważa Cris. Nie jestem w stanie wyrazić słowami, jak bardzo cenię pomoc i wsparcie Cris. Ona scala wszystko, każde moje przeżycia w jedną całość. Dzięki niej mogę doświadczyć pełni życia. A mówiąc bardziej zrozumiale, jej kobieca energia jest uzupełnieniem całej mojej istoty. Dzięki niej jestem szczęśliwy.

[ZK] Czytając książkę, utkwiła mi w głowie historia związana z mężczyzną w klapkach, na którego natrafiliście pod schroniskiem w górach w trakcie wycieczki z Julianem. Łatwo jest oceniać ludzi, kiedy patrzymy na nich z zewnątrz, nie zagłębiając się w ich cel, powód danego działania. Jakie wrażenia wywarł na Tobie ten człowiek, z chwilą, kiedy poznałeś powód jego wędrówki w klapkach?

[RN] Dokładnie ta historia pokazuje, jak łatwo nam przychodzi ocena i wyciąganie pochopnych wniosków. Julian uczył nas tego, byśmy zdobywali wiedzę bezpośrednio, bez filtrowania naszymi przekonaniami i ograniczeniami. Człowiek w klapach zrobił na mnie ogromne wrażenie pod kątem swoich intencji oraz nadludzkiej dyscypliny. Jakby nie patrzeć kierował się miłością do własnego dziecka, to motywowało go do wyczynu, którego się podjął. Zaimponował mi swoich charakterem i pozytywnym usposobieniem. Czułem do niego ogromny respekt, bo wiedziałem, że nie ma siły, która mogłaby go powstrzymać.

[ZK] Jak wiele znaczyły/znaczą dla Ciebie wędrówki z Nagualem Julianem oraz pozostałymi Czarownikami?

[RN] Każde spotkanie z Nagualem, jak i z Czarownikami jest tak niesamowitym doświadczeniem, że jest dla mnie sprawą najwyższej wagi. Nie chodzi tylko o wędrówki, których faktycznie nie brakuje, gdy znajdujemy się w górach, ale o wszystkie chwile spędzone z nimi. W momentach, gdy jest się z Czarownikami, widzi się więcej, czuje się prawdziwe życie. Nagle małe drobiazgi życia codziennego są tak niezwykłe, że nawet nie sposób o tym opowiedzieć. Nie zawsze są to doświadczenia przyjemne dla ego, jednak dla Ducha to prawdziwa uczta!

[ZK] Czy będąc w grupie Czarowników, kiedykolwiek pomyślałaś, że jesteś lepszy od drugiego człowieka, np. wykonując dane zadania lepiej od innych?

[RN] Super pytanie! O tak! Bardzo często myślałem, że jestem lepszy od innych i jestem najlepszy we wszystkim, co robię.
Od zwykłych ludzi uważałem się dużo lepszy, chociażby z racji swoich niefizycznych doświadczeń i kontaktów z potężnymi Czarownikami. W kontakcie z Czarownikami bywało różnie. W konfrontacji z Julianem lubiłem się oszukiwać, że czasem zrobiłbym coś lepiej od niego. Mania bycia idealnym i lepszym od innych towarzyszyła mi dość długo. Nagual i inni Czarownicy wiele lat poświęcili na to, abym pozbył się tego ograniczającego przekonania. To nie jest tak, że oni zrobili coś za mnie. Musiałem włożyć w to masę pracy i samemu dojść do pozbycia się choroby socjalizacyjnej. Były to bolesne doświadczenia, ale to najważniejsza do opanowania umiejętność. W naszej grupie nazywamy to chorobą umysłu tak zwaną egomanią. Koniecznie trzeba się z niej wyleczyć by stać się Czarownikiem i móc w pełni żyć.

[ZK] Jak cenne były/są dla Ciebie rady Juliana, jego nauki? Czy szybko przychodziło Tobie wyciąganie wniosków i tym samym nauka? Przykład: turysta w klapkach, rąbanie drewna…

[RN] Tutaj nie będzie chyba zaskoczenia, gdy powiem, że rady Juliana były najcenniejszymi radami, jakie mogłem otrzymać w całym swoim życiu. Wiedziałem to z całą pewnością, a mimo to broniłem się przed jego zaleceniami. Niekiedy wdrażałem je bardzo powoli. Opór i niechęć były na porządku dziennym. Stąd też nauka trwała czasami bardzo długo. Wszystko zależało od tego, czego chciał mnie nauczyć. Co chciał we mnie w danym momencie zmienić, aby przyspieszyć mój rozwój. To, co zmuszało mnie mocno do zmiany, to ogólne cierpienie i chęć zrozumienia czego oczekuje ode mnie Nagual. Wyciąganie wniosków z nauki Juliana trwało czasami wiele lat.

[ZK] Kiedy po długiej i trudnej podróży dotarłeś do hacjendy w lesie, ale drzwi od niej, nie otworzył Tobie wyczekiwany Nagual Julian, tylko kto inny. Czułeś wówczas zawód i złość na Juliana? Czy obwiniałeś może siebie, że mogłeś źle zrozumieć, zinterpretować jego słowa w śnieniu?

[RN] Widzę, że mój opis nie był dla ciebie wystarczająco zrozumiały. Zatem wykorzystam okazję wywiadu, by rozjaśnić te kwestie, bo być może ktoś inny również miał z tym problem. Domek Juliana, w którym spotkałem go fizycznie, jest zupełnie innym miejscem niż hacjenda. Nagual ma wiele posiadłości na różne okazje i dla różnych osób. Adres, który otrzymałem w śnieniu to właśnie adres domku w lesie, tam miałem go spotkać. Jeśli chodzi o samą sytuację spotkania, to było dla mnie bardzo stresujące doświadczenie. Nie wierzyłem, że może się udać, jednak podjąłem się ogromnego trudu, by zweryfikować informacje ze śnienia. Sam fakt znalezienia takiego adresu ze śnienia już był dla mnie szokiem, a zarazem ogromnym sukcesem. Odpowiadając na twoje pytanie, czy czułem zawód, czy złość na Naguala, to odpowiem, że nie czułem złości do Juliana. Bardziej odczuwałem zawód, dlaczego tylko połowa informacji się sprawdziła. Nie obwiniałem siebie ani nie brałem nawet pod uwagę tego, że mogłem coś źle zrozumieć, gdyż adres się zgadzał, nie było dla mnie mowy o pomyłce. Drzwi otworzył mi mężczyzna przedstawiający się jako Krystian, było to ogromne zaskoczenie. Nie wiedziałem jak mam się wykaraskać z tej dziwnej sytuacji. Jak już wiesz, dopiero będąc w jego domku wyszło na jaw, że Krystian okazał się Julianem. To jeden z najważniejszych testów przygotowanych dla mnie przez Naguala, który zaliczyłem. Ciekawi mnie fakt, że nie zwróciłaś uwagi na to, że zmienił swój wygląd.

[ZK] W książce „Nagual Julian. Moja inicjacja w świecie Czarowników” w prologu zadajesz pytanie: Czy darem, czy przekleństwem jest to, iż w momencie, kiedy został przed Wami odkryty nowy świat Magii, innej świadomości percepcyjnej, że dostrzegacie więcej niż przeciętny człowiek? Odpowiedź Twoja brzmi, iż zależy to od położenia punktu scalającego. Czym owy punkt scalający jest? Jak możemy go w sobie odnaleźć?

[RN] W dalszej części książki wyjaśniłem, że punkt scalający to miejsce w naszym energetycznym ciele, dzięki któremu postrzegamy rzeczywistość, mając świadomość siebie. Punkt scalający to bardzo tajemniczy temat i trudno jest go zrozumieć, nie mając intensywnych doświadczeń wynikających z jego przesunięcia. W „Nagualu Julianie” bardzo dużo o tym wspominam. Zdaję sobie sprawę, że może to umykać czytelnikowi, dlatego też postanowiłem napisać kolejną książkę („OOBE. Tajemnica punktu scalającego”), (jestem w trakcie jej pisania), która dołoży jeszcze więcej puzzli do tej układanki. Żeby zgłębić wiedzę na ten temat, konieczne jest na początku potraktowanie swojej świadomości jako punkt. Kiedy umysł zaakceptuje to jako fakt, wówczas zaczyna się dziać magia.
Nawiązując do prologu. Od naszego postrzegania zależy to, czy jest to darem, czy przekleństwem. Nie postrzegamy już świata ludzi tak jak kiedyś, ponieważ mamy również widzenie Czarowników. Widzimy wszystkie barwy życia jednocześnie i od nas zależy, gdzie ulokujemy swoją świadomość i energię.
Można to porównać do filmu matrix. Gdy odkrywasz prawdę, możesz być przerażona, że świat jest programem komputerowym, a ludzie są hodowani jako baterie dla maszyn. Możesz przesunąć swój punkt połączenia w miejsce zapomnienia i wyparcia prawdy lub wykorzystać ją, tak by żyć w jej zgodzie, a kto wie być może nawet poszukiwać ucieczki z Matrixa, wiedząc, że mimo wszystko jest to niemożliwe. Nasze doświadczenie zależy od naszej percepcji.

[ZK] Czy zdarzały się momenty, że przyjmowanie wiedzy Czarowników przerastało Cię? Jeśli tak, to, jak sobie z tym radziłeś? Czy również tutaj sprawdza się zasada, że jeżeli coś chcemy osiągnąć zbyt szybko, zbyt intensywnie, zazwyczaj nam się to nie udaje, że dla wielu kwestii potrzeba spokoju, ciszy, czystego umysłu?

[RN] Tak, przerastało mnie i to wielokrotnie! Nie znam nikogo, kogo wiedza Czarowników nie przerasta! Jeżeli ktoś twierdzi, że go nie przerasta, to po prostu kłamie. W moim przypadku radzenie sobie w takich sytuacjach jest poparte chęcią ucieczki od cierpienia i chęcią życia w Prawdzie.
Podążając ścieżką Czarowników likwiduje się takie ograniczające zasady. O tym, czy nam się uda, czy nie coś osiągnąć decyduje to, jak bardzo nieskazitelny jest uczeń czy Czarownik.
Najlepiej byłoby wykorzystywać wiedzę Czarowników w praktyce od razu, jednakże jesteśmy tak mocno uwarunkowanymi społecznie istotami, że wydaje się to niemożliwe. Chwilowy zapał na nic się zdaje, ponieważ zmiany muszą zajść w samej świadomości, w sposobie myślenia itd. Można by rzec, że trzeba się odprogramować i zaprogramować na nowo, zmienić siebie, swój charakter i przywary. Nikt świadomie tego nie chce robić, ale nie jest to tylko związane z chceniem lub niechceniem. Po prostu nikt nie ma na to energii. Dlatego Nagual wykorzystuje swoją wiedzę i umiejętności, by pomóc swojemu uczniowi. Robi to w sposób nieskazitelny, precyzyjny, ponieważ działa z poziomu Ducha. Oczywiście uczeń ma wolną wolę i musi chcieć wdrożyć zalecenia Naguala.

[ZK] Jakimi wartościami kierujesz się w życiu? Być może podsiadasz cytat, który stanowi źródło wsparcia?

[RN] Miłość to najważniejsza wartość, jaką się kieruję. Jest wszystkim. Szczególne upodobanie mam do ścieżki wojownika, z jaką zaznajomił mnie Julian i Czarownicy. Ta droga pozwala mi żyć pełną piersią.

[ZK] Nie ma dnia, abym w Internecie nie natrafiła na publikację dotyczącą nielegalnego udostępniania audiobooków, e-booków, książek – co o tym sądzisz?

[RN] Może jestem staroświecki, ale preferuję książki w formie fizycznej, papierowej. Przykro słyszeć, gdy czyjaś ciężka praca nie jest odpowiednio doceniana. Nie popieram takiego działania, bo wiem, jak krzywdzące są to zachowania.

[ZK] Przed czym chciałbyś ustrzec innych pisarzy?

[RN] Z pewnością przed oszustwami wydawnictw. Ja sam wkraczając na rynek książki, byłem zaskoczony praktykami, jakie są stosowane wobec początkujących autorów. Trzeba zwracać uwagę na to, by mieć jak największą kontrolę nad swoim dziełem. To dlatego mam swoje wydawnictwo i mam pełną kontrolę. Oczywiście wiąże się to z kosztami, bo robię to za swoje pieniądze. Wszystko zależy od tego, jaki cel chce osiągnąć autor i czy chcemy „zaprzedać duszę diabłu”. Ważne, by robić swoje i skupić się na jakości swojej książki.

[ZK] Wcześniej czy później, każdy pisarz spotyka się z hejtem czy krytyką swojej twórczości. Czy miałeś już takie doświadczenia? Jeśli tak, to, jak sobie z tym radzisz/poradziłeś?

[RN] Tak to prawda, również mnie to spotkało. Wielu uważa, że wszystko, co napisałem, powinno być za darmo, bo w Internecie jest wiele rzeczy za darmo. Tym bardziej dotyczy to wiedzy duchowej, której nie powinno się sprzedawać. Większość hejterów nie ma zielonego pojęcia, ile trzeba włożyć godzin pracy, aby stworzyć książkę.
Na pewno radziłem sobie z tym dużo lepiej niż inni autorzy, bo kroczyłem i kroczę ścieżką Czarowników i te doświadczenia były dla mnie wzywaniem, dzięki któremu mogłem walczyć ze swoją egomanią. Jakby nie patrzeć byłem i jestem wdzięczny za każdy hejt. On mnie po prostu wzmacnia.
Nadmienić muszę, że spotkałem się z brakiem zrozumienia tego, co opisałem. Moje książki są bardzo praktyczne. To nie są tylko historie do przeczytania, ale zawarte są w nich porady jak zmienić swoje życie. Trzeba wykazać się niesamowitą wnikliwością, chęcią zmiany swojego postrzegania. Właśnie dlatego polecam je czytać kilkakrotnie. Powracać do nich, by wyłapać to, co umknęło poprzednim razem. Te zmiany są naprawdę przełomowe, ponieważ nasza świadomość może ulec całkowitej transformacji. Poczynając od wniknięcia w swoje własne ograniczenia po zrozumienie natury samej rzeczywistości.

[ZK] Czego w życiu się najbardziej boisz?

[RN] Nieskończonego, wiecznego bólu.

[ZK] Czego życzyłbyś sobie w nadchodzącym czasie?

[RN] Z ziemskiego punktu widzenia zdrowia, siły, energii, zapału, uśmiechu i radości, abym mógł skończyć moją kolejną książkę, która okaże się jeszcze lepsza od poprzedniej.


Fot. Robert Noble
Grafika: Zaczytany Książkoholik

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.