Włosy na ciele. Niby coś tak oczywistego a jak mało o nich wiemy. Ze zrozumiałych względów zauważamy je przede wszystkim na głowie. Widzimy że są krótkie lub długie, proste lub kręcone, jasne, ciemne lub kolorowe. Znaczna część z nas lubi, gdy ktoś bawi się jej włosami albo sama to robi. Są też i tacy, który odczuwają do nich obrzydzenie. W tym artykule spróbuję nieco przybliżyć wiedzę o włosach, choć zapewne nie będzie to coś czego się spodziewacie.

Większość naukowców traktuje zarówno włosy jak i paznokcie jako tkankę martwą. Ja uważam natomiast, że są one żywe, tak jak wszystkie inne części organizmu. Twierdzą, że żywa jest tylko cebulka z której włos wyrasta. Fakt, że nie przepływa przez nie żaden z płynów ustrojowych i że nie odczuwają zimna czy bólu, wcale o tym nie przesądza. Gdyby tak było, to we włosach nie zachodziłyby żadne procesy, a jest jednak inaczej. Przykładem niech będzie nagłe osiwienie z powodu strachu lub silnego stresu, czy bardzo szybkie ciemnienie związane np z silnym zanieczyszczeniem organizmu. W przypadku włosa martwego, proces ten trwałby bardzo długo, gdyż możliwa by była jedynie zmiana koloru w miejscu gdzie on wyrasta, a reszta pozostawała by niezmieniona. Takie sytuacje jednak się zdarzają. Oznacza to, że poprzez całą długość musi przepływać jakiś impuls, który powoduje że komórki z których się włos składa na niego reagują i zmieniają kolor.

Ich zadaniem nie jest wyłącznie ozdoba ciała jak większość ludzi uważa. Włosy na głowie regulują temperaturę docierającą do skóry chroniąc przed zimnem lub przegrzaniem. Natomiast pod pachami czy na łonie zapobiegają otarciom a tworząc poduszkę powietrzną, odparzeniom. W okresie dojrzewania są informacją, że przestajemy być dziećmi i wchodzimy w okres dorosłości.

Jeszcze w latach 70-tych i 80-tych nastolatki z utęsknieniem czekały na zarost na twarzy, owłosienie na łonie i pod pachami, w  pewien sposób zazdroszcząc tym, u których zaczęło ono pojawiać. Gdy już się to stało, stanowiły powód do dumy. W tamtym czasie nie znaliśmy jednak przeznaczenia włosów na ciele. O tym by się ich pozbywać za wszelką cenę nikt nie myślał, gdyż na każdej części ciała dla nas były one całkowicie naturalne.

Wartym zaznaczenia jest również fakt, że również farbowanie ma na nie duży wpływ. Jest on szczególnie duży, gdy używa się farb chemicznych. Oprócz zatrucia a co za tym idzie osłabienia, powodują one założenie swoistego rodzaju filtra. Działa on podobnie do okularów przeciwsłonecznych. Niby wszystko widać ale docierający obraz jest w nienaturalnych barwach. Jest to zniekształcanie sygnałów pochodzących z zewnątrz.

Spójrzmy teraz na włosy z zupełnie innego punktu widzenia. Z moich (i nie tylko moich) obserwacji wynika, że służą one jako swoistego rodzaju anteny do odbioru i wzmocnienia sygnałów z tzw. rzeczywistości niefizycznych. Dla mnie potwierdzeniem tego jest fakt, że gdy zacząłem je zapuszczać to poprawiła się moja percepcja z wykorzystaniem tzw. szóstego zmysłu czyli intuicja. A od czasu zapuszczenia brody, która rośnie sobie bez przeszkód,  odbiór ten jeszcze się zwiększył. Dużo łatwiej przychodzą do mnie różne przekazy. Również ich wysyłanie do innych ludzi stało się lepsze.

Na potwierdzenie, podam tu informację zaczerpniętą z czasopisma Nexus sprzed kilku lat. Opisywany jest tam pewien eksperyment, który miał miejsce podczas wojny wietnamskiej. Gdy indiańskim tropicielom zaciągniętym do armii USA,  noszącym długie włosy, obcięto je na styl wojskowy, utracili swoje zdolności wykrywania niebezpieczeństw w terenie lub mieli je bardzo ograniczone. Przed zmianą robili to w sposób perfekcyjny. Podczas przeprowadzanych wielokrotnie testów, potrafili wyczuć „wroga” zanim można go było usłyszeć, a tym bardziej dostrzec. Oddalali się wtedy w bezpieczne miejsce, bądź też udając śpiących, czekali by go „zaatakować”. Po zapoznaniu się z wynikami, większość prowadzących badania zapuściła włosy i brody i nigdy już ich nie ścinała.

Jest to też potwierdzeniem, że kobiety noszące długie włosy, mają o wiele większe predyspozycje do wykorzystania „szóstego” zmysłu niż te o włosach krótkich.

Kolejną moją obserwacją jest fakt, iż nie znam ani jednego długowłosego człowieka, a zwłaszcza mężczyzny, który nie byłby przepełniony empatią i pokojowo nastawiony do otaczającego go świata. Choć zapewne znajdą się i tacy, to moim zdaniem stanowią wyjątek od reguły. Moim zdaniem wiąże się to z tym, że poprzez włosy spływają do nas informacje od Źródła/Boga/Stwórcy/Wszechświata, których podstawą jest Miłość bezwarunkowa. W jakiś sposób wpływają one na postrzeganie świata, którego skutkiem jest wewnętrzny spokój.

Fot. Z archiwum autora

Mam też ciekawą obserwację dotyczącą barwy moich włosów. Na głowie mam w tej chwili trzy kolory. Bardzo ciemne, jasny blond i siwe. W moim odczuciu wiąże się to z Ziemią, Słońcem oraz Księżycem i gwiazdami oraz ich wpływem na moją osobowość. Gdy byłem mały miałem włosy jasne, które w wieku kilku lat mi bardzo szybko ściemniały, by po kilkudziesięciu latach przybrać barwy jakie mam obecnie. Zauważam tu korelację z moim rozwojem wewnętrznym.  Jest to tylko jednak mój punkt widzenia i z chęcią poznałbym  opinię innych na ten temat.

Fot. Z archiwum autora

Jeszcze jedną ciekawą rzecz zauważyłem u siebie. Gdy moje sporej długości włosy są związane gumką czy sznurkiem, to po kilkunastu minutach a góra po godzinie zaczyna mnie boleć głowa. I nie zależy to wcale od tego czy są one spięte ściśle, tuż przy samej głowie, czy w innym miejscu.Efekt jest dokładnie taki sam.  Nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje. Gdy tylko mi ona przyjdzie, na pewno się z Wami tym podzielę.

Wszechobecna i wielokroć nieuzasadniona agresja i przemoc trafia od dawna pod strzechy. Wizerunek mężczyzny z włosami obciętymi na wojskową modłę czy też z ogoloną czaszką, stał się pewnym wzorcem. Zauważcie, że w zasadzie we wszystkich instytucjach hierarchicznych, ludzie noszą krótkie włosy lub nie mają ich wcale. Przykładem nich tu będzie wojsko i policja. Również i niektóre religie się wpisują w ten obraz. Wniosek wypływający z tego jest taki, że osobami takimi dużo łatwiej jest sterować. Podwładny czy też ktoś znajdujący się niżej w hierarchii ma wykonywać rozkazy oraz postępować według ustalonych zasad, nie poddając ich żadnej dyskusji. Jedynie niewielki procent ludzi będących w takich środowiskach próbuje myśleć samodzielnie i kwestionuje zasadność poleceń. Jednak z reguły nie awansują oni wyżej w hierarchii a wprost przeciwnie, większość z nich stamtąd odchodzi. Zachodzi tu ciekawa korelacja pomiędzy długością posiadanej fryzury a gotowością do bezmyślnego wykonywania rozkazów. Choć nie występuje ona zawsze, to w większości przypadków potwierdza przyjęte przeze mnie założenie. Im mniej włosów na ciele, tym mniejsza jest chęć na pójście własną ścieżką.

Być może z tego m.in. powodu, w świecie tzw. zachodniej cywilizacji, wypromowano poprzez filmy i reklamy zwyczaj usuwania owłosienia z całego ciała. Rozprzestrzenił się on bardzo szybko na wiele rejonów świata i dziś wielu ludzi, zwłaszcza z młodszego pokolenia, jako jedyny wzorzec przyjmuje ten który przekazały im media.

Gdy słyszę wypowiedzi ludzi, a zwłaszcza kobiet, to widzę jak zostali zaprogramowani. „Nie chcę wyglądać jak małpa”, „Z włosami wyglądam jak jakiś mutant”, „Włosy są obrzydliwe” to jedne z najdelikatniejszych określeń. Zastanówmy się więc choć przez chwilę, skąd się to wzięło.

W czasach gdy niewolnictwo było prawnie usankcjonowane, ludziom golono głowy, by widać było z daleka że są niewolnikami. Jednak prawdziwym motywem było odcięcie lub znaczne osłabienie połączenia z przestrzeniami niefizycznymi a co za tym idzie wyłączenie intuicji. Gdy jej zabraknie, człowiek staje się bardzo podatny na manipulacje a co za tym idzie, podporządkowuje się i w końcu staje niewolnikiem we własnym umyśle.

Jeśli ktoś oglądał film Avatar, to powinien skojarzyć następującą scenę. Gdy główny bohater Jake zostaje złapany przez zamieszkujące te ziemie plemię, to strażnik prowadził go trzymając nóż przyłożony do jego długiego warkocza. Jego specjalne zakończenie było wstanie łączyć się z innymi istotami i planetą. Ten obraz nie wziął się przypadkowo, tylko został zaczerpnięty z mądrości ludowych.

Wróćmy jednak do czasów nam współczesnych. W latach 90-tych XX wieku, do Polski, a właściwie do całej Europy Wschodniej, dotarła z tzw. Zachodu dziwna „moda” na golenie różnych miejsc. Większość włosów na ciele uznano za zbędne a wręcz przeszkadzające. Stworzono wizerunek idealnej kobiety i idealnego mężczyzny. Jak już pisałem, wcześniej nikomu to nie przeszkadzało i uważane było za coś jak najbardziej naturalnego. Jedynie większość mężczyzn goliło zarost na twarzy. Wątku męskiego zarostu nie będę jednak rozwijał.

W tym czasie w reklamach pojawiły się maszynki do golenia dla płci pięknej. Gładkie nogi i pachy stały się atrybutem nowoczesnej i pięknej kobiety. Powstały salony ze sprzętem do usuwania włosów wraz z cebulkami. Potężny marketing zrobił swoje. Stworzono nienaturalną potrzebę. Moim zdaniem, jest to  główna przyczyna obrzydzenia do włosów u zdecydowanej większości społeczeństwa. Kobiety zaczęły podnosić krzyk, że owłosienie ciała jest nieestetyczne, że przeszkadza itd. I podążając za modą golą większość swojego ciała. Albo przeprowadzają depilację woskiem, laserem itd. byleby się pozbyć jak największej części tego, co w swojej niewiedzy zaczęły uważać za zbędne. Telewizja i wszechobecne w niej reklamy jednak robią swoje i u większości nieświadomego społeczeństwa bezpośrednio odpowiadają za jego zachowanie.

Fot. Z archiwum autora

Wracając do owej „mody” to trzeba zauważyć, że dotyczy ona zwłaszcza kobiet, choć i część mężczyzn za tym podąża. Nogi, pachy czy okolice narządów płciowych są pozbawiane jakiegokolwiek owłosienia. Wygląda to jak rodem z późniejszych filmów pornograficznych. W warstwie podświadomości natomiast, graniczy z pedofilią. Tylko dzieci są w zasadzie pozbawione owłosienia (z wyłączeniem głowy oczywiście)  lub jest ono niemalże niewidoczne. Moim zdaniem pomysł na wprowadzenie tej dziwnej „mody” pochodzi ze sfer bardziej związanych z wszechobecnymi grupami pedofilskimi niż po prostu dla estetyki czy rozrywki. Ale to jest jest wątek wykraczający poza temat tego artykułu i chętni na jego pogłębienie na pewno znajdą dużo informacji. Podsumowując, należy zdecydowanie stwierdzić, że większość społeczeństwa podążyła za obrazami aktorek czy modelek serwowanymi w telewizji czy pózniej w internecie. Bezrefleksyjne kopiowanie celebrytów stało się zmorą naszych czasów. I to nie tylko w temacie włosów.

Chcę zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną rzecz, o której mało kto pamięta.

Jest nim kondycja włosów, która dużo nam powie o niedomaganiach organizmu. Każdy element mówi coś innego. Czy końcówki się rozdwajają, czy włosy są cienkie i łamliwe, czy wypadają w nadmiarze. Warto się im przyjrzeć, gdy są niefarbowane, bez odżywek i olejków. Wtedy dowiemy się, jakich witamin i mikroelementów nam brakuje lub jest za dużo. Nie będę się tu wdawał w szczegółową analizę, bo nie taki jest cel tego artykułu. Chętni na pewno znajdą dużo źródeł na ten temat.

Na pewno znajdziecie mnóstwo przykładów ludzi, którzy odbiegają w sposób mniejszy czy większy od koncepcji którą Wam przedstawiłem. Bazując na swoich doświadczeniach, chcę również i Was zainspirować do tego, byście zaczęli baczniej obserwować otaczający świat i wyciągać własne wnioski. Wyłączcie więc na kilka dni dopływ informacji z mediów i wybierzcie się w ciche i spokojne miejsce. Najwięcej zawarte jest w ciszy.

Podsumowując to opracowanie, należy wziąć pod uwagę, że nasze włosy na ciele są nie tylko elementem ozdobnym, ale pełnią dużo różnych funkcji. Ludzkość jednak odeszła tak daleko od natury, że wiedza o tym wymaga nie tylko odświeżenia ale w większości przypadków trzeba od nowa ją zdobywać oraz krok po kroku wprowadzać w życie. Warto więc skorzystać z doświadczeń  przodków w różnych dziedzinach zamiast je z góry odrzucać. Gdy umiejętnie połączymy je z nauką naszych czasów, wtedy nasze ciała nam podziękują zdrowiem i wspaniałym samopoczuciem.

Świętobor