Na początek proszę Was o wybaczenie. Minęło kilka miesięcy od poprzedniego artykułu. Część z Was może sądzić że dopadł mnie pewien stan o którym będę właśnie pisał. Jednak przerwa pomiędzy kolejnymi odcinkami była spowodowana kilkoma innymi czynnikami, nie mającymi z apatią – bo o niej tu mowa – nic wspólnego.
Większość z nas chyba wie czym ona jest i choć raz w życiu doznała takiego stanu. Człowiek budzi się rano bez chęci do robienia czegokolwiek, bez chęci do życia. Często pierwszym zdaniem które przychodzi do głowy jest „Jaki to wszystko ma sens?”

Czym jest więc apatia? Zacznijmy od definicji w encyklopedii PWN: Apatia to stan całkowitego zobojętnienia i niewrażliwości na bodźce z gr. apátheia – niewrażliwość.
Według opracowania Dawida Hawkinsa kalibruje się ona na poziomie 50, nieco powyżej wstydu i winy o których pisałem w poprzednich artykułach. Jest też z nimi nierozerwalnie związana. Na tym poziomie panuje wszechobecna bezradność i brak nadziei na wyjście z życiowego impasu. W skrajnych przypadkach dochodzi do samobójstwa.
Dwa najbardziej obrazowe przykłady apatii które możemy spotkać na co dzień, to osoby samotne, odrzucone przez rodzinę/społeczeństwo oraz ludzie bezdomni. Przyjrzyjmy się im przez chwilę. Ludzie samotni, to najczęściej starsi, pozbawieni opieki najbliższych. Duża ich część ogranicza wychodzenie z domu, załatwiając z niemałym trudem tylko najbardziej potrzebne sprawy.

Podstawową cechą jest w ich przypadku rezygnacja. Rezygnacja z przyjemności, niechęć do robienia czegokolwiek, brak chęci do życia, niemożność przeciwstawienia się sytuacjom. „Martwy” wzrok czy czasem wręcz trudności w przełykaniu jedzenia to również wspólne cechy osób ogarniętych chroniczną apatią. Życie staje się smutną egzystencją.

Jednakże nie ulegajmy złudzeniu, że apatia dotyczy tylko wyżej wymienionych grup. Obejmuje ona wszystkie warstwy zarówno w skali indywidualnej jak i masowej i może dotknąć większość społeczeństwa. Jak już wspomniałem wyżej, towarzyszy jej bieda.
Jednostki nią opanowane zaczynają funkcjonować automatycznie, zaspokajając tylko najbardziej podstawowe potrzeby, choć czasem nawet i to przychodzi im z największym trudem. Przestaje się liczyć cokolwiek. Rodzina, przyjaciele, znajomi zostają odsunięci na bok. Przestaje się szukać jakiejkolwiek pomocy, a nawet odrzucać tą, która jest oferowana, nie widząc sensu w zrobieniu nawet małego ruchu by z tego stanu się wyrwać.

W tym stanie bardzo łatwo popaść jest w uzależnienie od alkoholu lub narkotyków. Wydają się one ucieczką od problemów i wejściem w ciekawszy świat, lecz gdy odurzenie mija wszystko powraca.
Apatia, podobnie jak wstyd i poczucie winy o których pisałem w poprzednich artykułach, to formy autoagresji. Jednak w niektórych okolicznościach przybierają one formę zewnętrzną, skierowaną na otoczenie, które obarcza się winą za zaistniały wewnętrzny stan emocjonalny.

Co więc należy zrobić? Patrząc z punktu widzenia osoby, która apatią jest ogarnięta, odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna. Na początku należy o ile to możliwe, porozmawiać z najbliższymi, by wspólnie podjąć działania zmierzające do zmiany sytuacji. Pierwszym krokiem zmierzającym w tym kierunku, jest znalezienie jakiegoś zajęcia, w którym dany człowiek będzie się choć w małym stopniu realizował. Może to być np. malowanie, rzeźbienie czy tworzenie jakiejś sztuki albo uprawianie jakiegoś sportu typu bieganie lub pływanie.

Nawet z pozoru bezsensowne zajęcie może spowodować, że uruchomiony zostanie proces wyjścia z kryzysu i dokonania kroku w stronę kolejnego etapu rozwoju świadomości. Oczywiście nie odbywa się to z dnia na dzień, ale najważniejszy jest początek. Wsparcie rodziny, przyjaciół czy znajomych jest też jednym z kluczowych elementów. Opuszczenie natomiast, ciągłe pretensje, awantury czy choćby tylko obojętność, powodują pogłębianie się stanu beznadziejności.

Jednym z nieodzownych elementów potrzebnych do przekroczenia granicy i pozbycia się apatii, jest rozmowa z kimś, kto potrafi wlać w serce nadzieję na lepsze jutro i wierzy, że człowiek nią ogarnięty potrafi zmienić swoje życie. Często jest to ktoś zupełnie obcy lub jakiś daleki znajomy. Terapeuta, szaman czy np. ekspedientka ze sklepu osiedlowego. Nie ma to w zasadzie znaczenia, bo wielokrotnie jest to jedyna osoba, która taką wiarę posiada.

Czasem jednak tylko sesje grupowe jak np. Program 12 kroków przynoszą oczekiwane rezultaty. W tym miejscu chcę Wam uzmysłowić jedną bardzo ważną kwestię. Emocje w większości nie występują w pojedynkę a w różnych połączeniach, w których jedna z nich jest dominująca. Najbardziej działają takie jak wstyd, poczucie winy, apatia, strach itd., czyli te o najniższych wibracjach. W zależności od sytuacji zewnętrznej, wyzwala ona jedną lub więcej pozostałych. O tym mechanizmie będę jednak pisał w jednym z kolejnych artykułów.

Jak więc możemy pomóc ludziom, którzy apatią są ogarnięci? Przede wszystkim otoczmy ich opieką, rozmawiajmy, zachęcajmy do wspólnych zajęć. Wychodźmy na spacery do parku czy lasu. Pokazujmy piękno otaczającego nas świata. Drzewa, łąka, słońce czy płynące po niebie obłoki. Kontakt z naturą ułatwi im podjęcie decyzji o zmianie życia. Wykażmy przy tym wiele cierpliwości, gdyż jest to proces często długotrwały. Jak mówi polskie przysłowie „Nie od razu Kraków zbudowano”. Równie pomocna może być propozycja opieki nad zwierzęciem, np. psem. Wychodzenie z nim na spacery daje możliwość spotykania innych ludzi i nawiązywania nowych kontaktów.

 

Zauważajmy ich w naszym najbliższym otoczeniu i podajmy im z uśmiechem na twarzy ręce. Ten pierwszy krok jest po naszej stronie. A gdy to zrobimy z Miłością i wdzięcznością, efekt może przerosnąć nasze wyobrażenia.

 


Świetobor

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.